Spadek formy może dotknąć każdego

2018-03-15 Spadek formy może dotknąć każdego


Kiedy zaczynasz trenować, chcesz zrobić wszystko idealnie. Najpierw dajesz z siebie wszystko. Zmieniasz dietę, chodzisz na siłownię, zaczynasz wsiąkać w świat gadżetów sportowych. Działasz ponad normę, wykorzystując pojawiającą się adrenalinę. A potem? Przychodzi moment, w którym emocje opadają. I co wtedy?

Wtedy przychodzi niechęć, rutyna i najczęściej porzucenie regularnych treningów. Właśnie o takiej zasadzie mówi amerykański trener fitness i autor książki o motywacji, czyli SHAUN T.

Spadek formy może zdarzyć się każdemu

Czy zdarzył wam się tak zwany słomiany zapał? Taki stan może trwać nawet kilka miesięcy. Późnie organizm zaczyna się przyzwyczajać do ćwiczeń i nowej diety. Wrażenie euforii nie jest już tak silne, emocje znikają, adrenalina spada. Trening staje się jedynie treningiem, a nie wielkim wydarzeniem. SHAUN T określa to mianem czegoś na rodzaj czarnego punku, lub po prostu spadku formy. Dlaczego to takie ważne? Bo dotyczy każdego, także profesjonalistów. Jeżeli więc zdarza ci się moment, w którym naprawdę ci się nie chce, nie myśl, że jesteś jedyny.

 

Post udostępniony przez Shaun T (@shaunt)

Wyrwij się z impasu

Jak sobie z tym radzić? Odpoczynek czy przerwa zawsze są wskazane, ale nie mogą oznaczać całkowitego porzucenia ćwiczeń. SHAUN T porównuje to do jeżdżenia rowerem po górzystym terenie. Czasem trzeba dać z siebie więcej, czasem mniej, ale grunt to jechać dalej, nie zatrzymywać się, bo to może oznaczać upadek. Co więcej, czasem słabszy moment może stać się motywacją, by iść dalej.

Dobrym rozwiązaniem będzie testowanie nowości. Zmiana treningów, próbowanie nowych dań, urozmaicanie swojego pobytu na siłowni.

Zdrowe życie to nie wyścig

SHAUN T podkreśla, że nie ma nic gorszego niż przekonanie, że dieta to wyścig do mety. Co stanie się, gdy już ją przekroczysz? Czy to znak, że możesz wrócić do starych nawyków żywieniowych? Oczywiście nie. Aktywność fizyczna i zdrowe odżywianie to po prostu twoja codzienność.

 

Post udostępniony przez Shaun T (@shaunt)

Te proste i dosyć oczywiste zasady nie mają być „laniem wody”, ale dowodem na to, że wszyscy jesteśmy równi. Zarówno ci, którzy trenują od lat, jak i ci, którzy dopiero zaczynają, zaliczają i będą zaliczać lepsze lub gorsze dni. Liczy się to, jak sobie radzimy z przeszkodami i czy sukcesywnie, w swoim tempie, poruszamy się do przodu. To dobra myśl na zbliżającą się wiosnę, prawda?