Motywacja – czy w końcu przyjdzie?

2017-07-11 Motywacja – czy w końcu przyjdzie?


Motywacja na pstrym koniu jeździ, a mówię to ja – dziewczyna, która musiała w końcu rozprawić się z własnym ciałem. Chciałam wam dzisiaj opowiedzieć o tym, skąd brać motywację do pracy nad sobą. I czym właściwie jest motywacja, która teoretycznie powinna stać za tym, że z wagi 140 kilogramów, zeszłam swego czasu do 69.

- Wow, schudłaś 70 kg, ale musiałaś mieć motywację! – mawiają ludzie, którzy dowiadują się o mojej metamorfozie. Zawsze zastanawiałam się nad tym słowem, obracałam je w głowie, jak zagadkę. Pojawiło się kilka wniosków:

#1 Motywacja ma początek i koniec

Motywacja jest impulsem. Ten impuls może trwać długo, nawet lata, ale prędzej czy później przestanie być bodźcem, który daje kopa. Załóżmy, że motywacją będzie chęć wejścia w strój kąpielowy, w którym teraz wyglądasz nienajlepiej. Starasz się kilka tygodni, może nawet miesięcy, wyglądasz w stroju dobrze, ale cel zostaje osiągnięty i trzeba szukać nowej motywacji.

#2 Motywacja jest wewnątrz i na zewnątrz

Jest więc czymś, co cię uzależnia. Jeżeli do chodzenia na siłownię motywuje cię chłopak, to co będzie, gdy go zabraknie? Jeżeli motywuje cię czyjaś kpina albo też cudzy zachwyt nad postępami, co w sytuacji, gdy przestaniesz słyszeć podobne słowa?

#3 Motywacja może stać się twoim katem

Sama popadłam w obłęd w pewnym momencie. O motywację było łatwo – wystarczyło to, co widziała w lustrze. A stała tam coraz chudsza dziewczyna. Z radością podkręcałam śrubę, nie potrafiąc… uciec przed motywacją, która zamieniła się w obsesyjny lęk. Bałam się odpuścić, dać sobie wytchnienie, wyluzować.

#3 Motywacja może nigdy nie nadejść

Po prostu, może nie zdołać poderwać cię z fotela, aby na przykład pójść na siłownię albo zmienić system odżywiania.

Dlaczego?

Bo motywacja to jedynie iluzja, jest tylko wrażeniem, fatamorganą. Nie jest niczym złym, ale nadajemy jej wyolbrzymione cechy, które nie mają odbicia w realnym życiu.

Co więc pomogło mi schudnąć, zacząć uprawiać sport?

Nie czekałam na motywację. Nie potrzebowałam kopa, bodźca, bata. Przemyślałam gruntowanie sprawę i przyjęłam do wiadomości, że tak jak muszę oddychać, jeść i spać, tak muszę też ruszać się, aby dobrze żyć. To naturalny element rzeczywistości, wbudowany w codzienność. Idę na siłownię nie po to, by zrzucać kilogramy, ale dlatego, że taki jest mój styl życia, taka jestem JA. To JA chcę dbać o siebie, dbać o swoje ciało, ruszać się, bo większość dnia i tak siedzę. Nie musimy się motywować, aby oddychać lub pić – bez tego nie możemy żyć. Jeżeli sport i zdrowy styl życia staną się fundamentami, a nie  dodatkowym elementem, bez nich również ciężko będzie żyć.

fot. Katarzyna Kosakowska

pozdrawiam

Danuta Awolusi